Przejdź do treści strony

Ekojarmark pod znakiem Gruzji

19.09.2011 r.

W dniach 21.09 – 02.10.2011 na skwerze przy kościele św. Marii Magdaleny odbędzie się jesienna edycja organizowanego przez Fundację Ekorozwoju JARMARKU EKOLOGICZNEGO. Tym razem tematycznie będzie on dotyczył kultury Gruzji. Tradycyjne gruzińskie potrawy przygotują kobiety z Centrum Aktywnych Kobiet z Orpiri, który powstał w ramach projektu „Wsparcie przedsiębiorczości kobiet na terenach wiejskich w rejonie Tkibuli i Tschaltubo w Gruzji”, współfinansowanego w ramach programu Polska Pomoc. Rozmawiamy z Katarzyną Zarembą, koordynatorką projektu.

Ekojarmark pod znakiem Gruzji

Czego szuka polska organizacja pozarządowa na Kaukazie?

Czego szukamy na Kaukazie? Tak jak wszyscy - przygody. A tak poważnie, to obecnie wspieramy działania związane z aktywizacją kobiet na obszarach wiejskich. Wraz z naszymi partnerami, Fundacją Rozwoju Tkibuli oraz czeską organizacją People in Need,tworzymy centrum aktywizacji kobiet w Orpiri, wsi w rejonie Tkibuli, rozdajemy granty na rozwój małego biznesu, organizujemy kursy szycia na maszynie, angielskiego, obsługi komputera etc. Wykorzystując doświadczenie, które zyskaliśmy w Polsce m.in. w rejonie Doliny Baryczy, podpowiadamy pewne rozwiązania, dotyczące aktywizacji społeczności lokalnych, rozwoju turystyki zrównoważonej czy produktu lokalnego.

A czy podejmujecie z Gruzinami temat ekologii?

Gruzja ma niesamowity potencjał przyrodniczy, którego trudno nie dostrzec. Jednocześnie na wsiach, gdzie bezrobocie wynosi ok. 60%, trudno jest wchodzić z tematem ekologii. Ale to też zależy od tego jak i w jaki sposób ekologię postrzegamy i rozumiemy. Jeśli mamy na myśli wprowadzanie systemu recyklingu, ograniczanie ilości zużycia energii w imię globalnej odpowiedzialności – to jest to zdecydowanie zbyt abstrakcyjne. Jeśli jednak mówimy o zrównoważonym rozwoju, jako o dbaniu o najbliższe otoczenie tak, żeby przekazać je czyste dzieciom, dbanie o potencjał przyrodniczy, który potem wykorzystujemy przy okazji tworzenia ofert turystycznych, ograniczanie dzikich wysypisk, ponieważ wypłukiwane śmieci trafiają do jeziora czy rzeki, co stanowi realne zagrożenie dla zdrowia – przekaz jest już inny.

Czyli Gruzini nie dbają o środowisko?

Gruzini są bardzo dumni ze swojego kraju, przyrody. Często jednak te deklaracje nie idą w parze z codziennymi nawykami. Serce boli, jak patrzy się na brzeg jeziora czy rzeki zasypanego śmieciami – rodziny z dziećmi przyjeżdżają w te miejsca i zostawiają coraz to nowe warstwy odpadów. Sterta śmieci leży tuż za płotem klasztoru Gelati, czyli jednego z najważniejszych zabytków w Gruzji, wpisanego na listę UNESCO. W naszej pracy czasem ocieramy się o takie paradoksalne sytuacje, kiedy ktoś, z kim zbierało się przez 3 godziny śmieci w lesie w ramach akcji porządkowych, dziwi się, że bierzesz te worki ze śmieciami do miasta, zamiast wyrzucić je na skraju lasu.

Trzeba jednak zauważyć, że Gruzinom taki stan rzeczy też zaczyna coraz bardziej przeszkadzać. Dużo jest programów kierowanych do młodzieży. Sadzi się drzewa, organizuje akcje oczyszczania lasów i innych miejsc publicznych, powstają zielone kluby dla młodzieży. Ale to ciągle kropla w morzu.

Jak zatem udaje Ci się na trwałe podnieść świadomość ekologiczną osób, z którymi pracujesz?

Trudno w naszych działaniach odejść od tej tematyki, ona zawsze wraca jak bumerang. W rozmowach z mieszkańcami przyroda podawana jest jako jeden z najcenniejszych zasobów Gruzji.

Ekologia jest też dosyć wdzięcznym, neutralnym tematem, wokół którego można budować inne fajne działania – związane chociażby z aktywizacją lokalnej społeczności. W ramach projektu prowadziliśmy na przykład warsztaty z agroturystyki i ochrony środowiska naturalnego. Wieczorem przed dniem warsztatów stresowałyśmy się z gruzińska trenerką czy jednak temat ekologii nie będzie tym zbyt abstrakcyjnym i ciut oderwanym od rzeczywistości na tym etapie szkoleń. I tu nagle okazuje się, że wręcz przeciwnie. Panie żywo dyskutują, podają coraz to nowe przykłady: zanieczyszczone rzeki, wycinane masowo kasztanowce, nowa elektrownia wodna budowana w centrum Tkibuli, jako potencjalne zagrożenie etc. Dyskusja się rozwija, padają kolejne pomysły na wspólne działania.

Siłą rzeczy kwestia przyrody pojawia się potem np. we wnioskach grantowych, w których ocenia się m.in. wpływ na środowisko, kwestie etyczne.

Czy udaje się podnieść świadomość ekologiczną? Trudno to na razie ocenić. Dobrze, że ta kwestia jest dyskutowana i pojawia się w różnych kontekstach. A potem może już na poziomie indywidualnym trudniej będzie zostawić komuś plastikowe butelki nad brzegiem pięknego jeziora Shaori.

Co realnie udało się osiągnąć dzięki zaangażowaniu FER w Gruzji?

Uważam, że za relatywnie niewielkie pieniądze od 2008 roku udało się osiągnąć sporo.  W 2008 roku powstały niedaleko Gelati, w rejonie Tkibuli 3 agroturystyki. W 2009, dzięki współpracy z Domem Angelusa Silesiusa we Wrocławiu oraz organizacją People in Need w Gruzji, udało się powołać do życia stowarzyszenie Korena, które zrzesza ludzi starających się dalej rozwijać turystykę w regionie. Obecnie stowarzyszenie przyjmuje coraz to nowych członków. Do regionu przyjeżdżają coraz to nowe grupy turystów m.in. z Czech, z Polski, ze Stanów Zjednoczonych, dla których pobyt na gruzińskiej wsi, w rodzinach jest dużą atrakcją. Wszystko w duchu odpowiedzialnej turystyki. Projekt się rozwija, żyje własnym życiem. I to jest piękne. Maja Kezevadze, prezes stowarzyszenia, która jeszcze dwa lata temu stresowała się, organizując spotkanie członków, teraz jest trenerem, który umiejętnie potrafi wprowadzić tematy związane z agroturystyką i ekologią. Czyli inwestycja w ludzi – to się zawsze opłaca.

Co nowego powstanie w tym roku w ramach dotacji, którą otrzymaliście z programu polskiej pomocy zagranicznej?

W tym roku powstaną, w ramach grantów przyznawanych dla inicjatyw kobiecych, kolejne agroturystyki. W sumie wspieramy około 16 małych biznesów m.in. małą wytwórnię ręcznie przetwarzanej herbaty, szwalnie, gabinet masażu etc.

Dodatkowo w tym roku, korzystając z doświadczenia i metodologii opracowanej przez People in Need wprowadziliśmy system pay – back do grantów.

Co to w praktyce oznacza?

Ustalony procent z otrzymanej kwoty grantu beneficjenci są zobowiązani przekazać na potrzeby własnej społeczności. I tak na przykład w tym roku nasi grantobiorcy wyremontują jedną z sal przedszkola w wiosce Kursebi. Lokalni mieszkańcy robią coś dla własnej społeczności. Nie są już proszącymi o pomoc, a współuczestniczą w zmienianiu rzeczywistości. To też fajny efekt projektu.

W jakim momencie można się zacząć wycofywać, by pozostawić odpowiedzialność za rozwój Gruzji jej mieszkańcom?

Zaczynając projekt dobrze jest wiedzieć, gdzie się go skończy, kto go będzie kontynuował, jakie będą efekty dla lokalnej społeczności, trzeba poświęcić trochę czasu na dyskusję z partnerami co tak naprawdę chcą dalej zdziałać i wesprzeć ich w jakiś sposób jeszcze w czasie trwania projektu. Wiadomo, że nie zawsze wszystko udaje się, tak jakby się tego chciało. Myślę, że dzięki temu, że musimy o tym myśleć, mamy czas na weryfikację swoich działań w terenie, lepszą ocenę tego, co tak naprawdę działa, wprowadzenie korekt. W jakiś sposób czuję się odpowiedzialna za ludzi, do których przyszłam z propozycją zmian.

Entuzjazm to jedno, ale jego przełożenie na efekty to drugie. Projekt – szybkie efekty – to tak nie działa. Realne zmiany potrzebują czasu i ludzi. Mamy nadzieję, że Centrum w Orpiri, które niedawno otworzyliśmy w ramach projektu, będzie narzędziem do dalszej pracy dla lokalnych liderek. Są tam już komputery, maszyny do szycia, wyposażona kuchnia. Są też pomysły i partnerzy do tego, żeby wykorzystać je w przyszłości. Teraz piłeczka jest po tej drugiej stronie, co cały czas podkreślamy. Ciągle widzimy potrzebę dalszej pracy, zwłaszcza nad zasobami ludzkimi (brak kadry w rejonach jest naprawdę poważnym problemem). Ale prawda jest taka, że nas przecież może nie być już za rok.

Jakie są kobiety na Kaukazie?

Och, kobiety na Kaukazie są silne i mają duży potencjału. Kultura faktycznie jest patriarchalna i nie sposób tego nie zauważyć. Ale jak się przyjrzy lepiej, nawet w domach gdzie kobieta z gośćmi nie siądzie za stół, widać, kto tutaj pociąga za sznurki. I często nie jest to mąż siedzący u szczytu stołu i wznoszący kolejne toasty. Sami Gruzini śmieją się, że tak naprawdę potrzebne są projekty aktywujące mężczyzn, ponieważ kobiety radzą sobie świetnie. Rzeczywistość jest oczywiście bardziej złożona, ale w każdym żarcie jest ziarno prawdy.

To właśnie kobiety zaprosiłaś do Wrocławia na Jarmark Ekologiczny. Czego będzie się można od nich nauczyć?

Będą warsztaty gotowania, rękodzieła, tańce. Ci, którzy mają ochotę odwiedzić Gruzję, zaplanować swój urlop tak, żeby posmakować trochę życia na gruzińskiej wsi, na pewno znajdą coś dla siebie.

Fundacja EkoRozwoju od 20 lat działa dla ludzi i natury: czynnie chroni przyrodę, wspiera lokalne inicjatywy, prowadzi kampanie i akcje ekologiczne, wspomaga zrównoważony rozwój obszarów cennych przyrodniczo. Od 2008r realizuje projekty na Kaukazie skupiające się na aktywizacji społeczności lokalnej, rozwoju turystyki zrównoważonej oraz promocji produktu lokalnego.

Katarzyna Zaremba – koordynatorka projektów rozwojowych, doktorantka na Uniwersytecie Wrocławskim. W 2009 roku była wolontariuszką Polskiej Pomocy w Gruzji przy organizacji People in Need. Od 2008 roku współpracuje z FER, gdzie odpowiada m.in. za współpracę z Gruzją.

organizator: Fundacja EkoRozwoju
adres: Białoskórnicza 26, 50-134 Wrocław, woj. dolnośląskie

autorka: Iwona Frydryszak

« Powrót do listy