Przejdź do treści strony

Kultura w świecie komercji

29.09.2011 r.

Stowarzyszenie Kultury Teatralnej „Pieśń Kozła” już od kilkunastu lat bardzo mocno wrasta w kulturalną tkankę Wrocławia. W jego ramach nie tylko funkcjonuje jeden z najciekawszych i najbardziej docenianych na świecie polskich teatrów, ale też dobrze znany miłośnikom odkrywania różnorodności świata „Brave Festiwal – Przeciw Wypędzeniom z Kultury” czy „Brave Kids”, prezentujący dziecięcych artystów z całego świata.

Kultura w świecie komercji

W tym roku Brave Festiwal stał się częścią Krajowego Programu Kulturalnego Polskiej Prezydencji 2011 w kategorii "Wydarzenia cykliczne i festiwale organizowane przez polskie instytucje samorządowe i pozarządowe". W lipcu przyszłego roku Stowarzyszenie zaprezentuje swój program w Paryżu we współpracy ze Stałym Przedstawicielstwem RP przy UNESCO. Prezentacja będzie obejmowała finalny pokaz Brave Kids (wystąpi wspólnie 100 dzieci z całego świata) i Brave Festivalu, a także wernisaż wystawy multimedialnej dotyczącej Brave Festival i spektakl Macbeth. Główną część programu będzie stanowić Brave Kids Seminar, który ma być dyskusją na temat sytuacji dzieci na świecie i roli sztuki w procesie pomocowym skierowanym do dzieci i młodzieży. 

Z Anną Zubrzycki ze Stowarzyszenia Kultury Teatralnej „Pieśń Kozła”, przyszłoroczną dyrektor programową Brave Festiwalu rozmawiamy o Stowarzyszeniu, wrocławskiej kulturze i festiwalowych planach na przyszłość.

– W przyszłym roku będzie Pani dyrektorką Festiwalu. W związku z tym, jakich nowości i zmian możemy się spodziewać w programie Brave?

Anna Zubrzycki: – Nie chcę wszystkiego zdradzać, ale na pewno będzie to Festiwal z kobiecym obliczem, o kobietach i ich tajemnicach wyrażonych przez sztukę.

Nowym wątkiem, który już kiedyś rozpoczęliśmy i który chcemy bardzo mocno wyeksponować, jest tzw. New Brave. Chodzi tu o młodych artystów, którzy bazując na swojej kulturze tworzyliby coś ponad, coś bardziej awangardowego. Mam nadzieję, że ten wątek przyciągnie do nas młodą widownię, która będzie chciała uczestniczyć w wieczorach z tańcem, nową i mocną muzyką oraz artystami z całego świata, którzy robią coś ciekawego ze swoją rdzenną kulturą. 

Będę też chciała rozwijać wątek spotkań. Tutaj opowiem anegdotę. Dzień po zakończeniu Brave Festiwalu, kiedy ogłosiliśmy, że będę artystycznym dyrektorem przyszłorocznego Festiwalu i będzie on poświęcony kobietom, spotkałam panią, która opiekowała się dziećmi z Ruandy w ramach Brave Kids. Złapała mnie za rękę i powiedziała: „Jak ja się cieszę. My kobiety bardzo tego potrzebujemy, by spotkać się ze swoimi babciami i matkami”.

To był bardzo piękny sygnał dla mnie, żeby zrobić spotkania międzypokoleniowe.  U nas zawsze było miejsce na spotkania z artystami, ale chodzi też o to, by było miejsce na spotkania młodych kobiet ze starszymi kobietami z innych kultur. One od nich mogą dowiedzieć się, jak to jest, być kobietą u nich, czy ich kulturę w ogóle da się przekazać i czy jest taka potrzeba. Przecież kultura w taki bardzo naturalny sposób ulega zmianom.

Pamiętam, jak kilka lat temu był u nas zespół kobiet z Tanzanii i one pokazały tańce rytualne i pieśni związane z rytuałem obrzezania, w tej chwili już zakazanym.  One mówiły – „To było okrutne, ale cały rytuał trwał dwa tygodnie i był przygotowaniem kobiety do bycia nią”.

To mi dało dużo do zastanowienia się, bo jak się okazuje, to nie jest takie proste.  My już od pokoleń nie mamy tego wsparcia, tych dwóch tygodni, kiedy kobiety siedzą i przekazują sobie wiedzę. Nam tego brakuje, tak jak tego brakowało tym kobietom z Tanzanii, bo zakazując całego rytuału obrzezania zabrano im też ten czas na rozmowy. Chciałabym, żeby takie rozmowy zaistniały podczas przyszłorocznego Brave Festiwalu.

– Czy Wrocławiowi, niegdysiejszej mekce kulturalnej awangardowych artystów z całego świata nie grozi stanie się stolicą popkultury? Obok wielu interesujących artystycznie inicjatyw, często zdarzają się tutaj wydarzenia i projekty bardzo nagłaśniane i dofinansowane, ale delikatnie mówiąc, niezbyt wysokich artystycznie lotów.

– Obawiam się, że jest takie niebezpieczeństwo, bo popkultura jest bardzo widoczna i przyciąga szerszą publiczność, zainteresowaną tym, co jest łatwe i bardzo przyjemne w odbiorze. Popkultura jest elementem spędzania wolnego czasu, a jej odbiorcą jest taki widz, który przychodzi na tzw. ”entertainment”.  Wtedy sponsorzy dają pieniądze, a popkultura się kręci. Urzędnikom się to podoba, bo to się razem bardzo dobrze łączy: i te pieniądze, i widoczność, że miasto w sferze kultury coś robi. Natomiast to, że będziemy Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku daje dużą nadzieję, bo miasto będzie bardzo mocno naciskać na oddolne inicjatywy NGO-sów.  Wiem o tym, bo miałam duże szczęście być w Warszawie w grupie sześciu osób, reprezentujących Wrocław oraz nasz program na 2016 rok. Będę też w komisji kultury, która będzie starała się ten program przygotować i wdrożyć. Mam taką dużą nadzieję, że NGO-sy się w tym wszystkim odnajdą i będę mogły się rozwijać. Tu też jest niebezpieczeństwo takich inicjatyw na chwilę, spontanicznych pomysłów, które później nie będą miały swojego dalszego ciągu. Dlatego uważam, że w programie na 2016 rok powinny znaleźć się te inicjatywy NGO-sów, które już trwają i które w tym niesamowitym roku i przy międzynarodowej publiczności będą miały szansę, by się rozwinąć i na dłużej znaleźć swoje miejsce. ESK 2016 będzie też bardzo ważnym wydarzeniem ze względu na młodzież. Bo tak się dzieje, nie tylko przy Brave Festiwal, o czym słyszę od moich kolegów, że wśród młodzieży jest pewna stagnacja. Jest wśród nich bardzo dużo dobrej energii, ale jest ona trochę nieukierunkowana.   Mam więc też taką nadzieję, że do 2016 roku będzie możliwość, by ta energia znalazła swój wyraz. Może wtedy kultura, która jest bardzo szczególna we Wrocławiu, również będzie miała swoje miejsce i swój wyraz.

– We Wrocławiu istnieje wiele organizacji pozarządowych, które zajmują się działalnością kulturalną i artystyczną. Czy istniejecie w ramach stowarzyszenia, ponieważ formuła NGO-sowa po prostu pozwala na realizację działań, na jakich Wam zależy, czy też zakładając kilkanaście lat temu organizację pozarządową chcieliście działać w sferze społecznej / obywatelskiej? 

– Kiedy ja i Grzegorz Bral założyliśmy 15 lat temu Stowarzyszenie „Kultury teatralnej Pieśni Kozła”, to ta forma była jedyną, jaka pozwalała nam w ogóle funkcjonować w nurcie teatru offowego – dlatego ją wybraliśmy. Teraz prowadzimy studia magisterskie razem z Manchester Metropolitan University School of Theatre i jesteśmy na całym świecie uznawani za wiodący teatr polski. W naszym przypadku chęć działania była zarówno bardzo osobista, jak i prospołeczna. Obok działalności teatralnej prowadzimy też działalność charytatywną, czyli organizację Rokpa Polska – jest to oddział szwajcarskiej organizacji Rokpa International.  Te dwie rzeczy stały się nierozłączne, kiedy wyłonił się Brave Festiwal, ponieważ cały dochód z niego jest przekazywany na działalność Rokpa Polska.

Jednak w tym momencie forma stowarzyszenia jest już nieadekwatna, niewystarczająca dla naszej działalności. Realizujemy tyle projektów, że jako stowarzyszenie nie jesteśmy już w stanie ich ogarnąć Przede wszystkim potrzebujemy stałego wsparcia Wrocławia i wydziału kultury, żeby móc dalej się rozwijać.

– Wydaje się, że jest to bolączka wielu organizacji pozarządowych pozyskujących pieniądze na swoją działalność. Formuła dotacji, najczęstszego źródła finansowania NGO-sów, jest z reguły nieelastyczna. Trudno jest organizacjom reagować na sytuacje, których nie przewidzieli w trakcie pisania wniosku, a które zadziały się, kiedy zaczęli realizację projektu.

Zgadza się. Jako stowarzyszenie jesteśmy niezależni, ale mam wrażenie, że tego nie stracimy, gdybyśmy uzyskali mocniejszą strukturę, na przykład instytucji kultury.  We Wrocławiu jesteśmy mocno rozpoznawalni, a struktura miejska pomogłaby nam tylko ugruntować się i uspokoić w naszych potrzebach. Dałoby nam to mocniejszą pozycję przy staraniach o dofinansowanie naszej działalności z innych źródeł.

Mamy coraz więcej nowych, fajnych pomysłów i w Bravie, Brave Kids i w teatrze – na przykład chcemy jeszcze bardziej rozwinąć działalność pedagogiczną. Jako jedyny teatr w Europie prowadzimy studia aktorskie na poziomie masters i chcemy teraz wejść w program szkół średnich we Wrocławiu. Chcemy prowadzić zarówno praktyczne zajęcia z aktorstwa, jak i zajęcia teoretyczne dotyczące idei takiego rodzaju teatru jak „Pieśń Kozła”.

– Na studia do Państwa przyjeżdżają bardzo utalentowani młodzi ludzie z całego świata. Część z nich zostaje tutaj. Co takiego ich tu zatrzymuje? Dlaczego chcą zostać właśnie we Wrocławiu?  

– Po pierwsze, czują, że Wrocław jest miastem otwartym i przyjaznym dla młodych ludzi.  Oprócz naszego teatru i Brave Festiwalu jest tutaj wiele bardzo ciekawych inicjatyw. Jednak tym, co przede wszystkim przyciąga tych wszystkich studentów i sprawia, że niektórzy z nich zostają, jest sposób naszego funkcjonowania. Mówię tutaj zarówno o samym teatrze, jak i o ludziach, którzy w nim pracują. Działamy z potrzeby i pasji i każdy wybrał to miejsce, bo ono tworzy możliwości na pracę nie tylko teatralną czy festiwalową, ale też na realizację pewnej wizji.

Jest to wizja, która każe odpowiadać sobie na pytania: „Kim ja, jako artysta jestem w świecie? Po co w ogóle zajmuję się sztuką? Jak sztuka może zmienić świat na lepsze?".

Oczywiście próbujemy realizować tę wizję poprzez Brave Festiwal, kiedy ściągamy tutaj ludzi z całego świata, by pokazali nam swoje kultury, kruche, delikatne i ginące w świecie komercji.  Zawsze staramy się pokazywać jakąś perełką, w której zawiera się ludzka tożsamość, czyli kultura przekazywana z pokolenia na pokolenie, z bardzo mocną i głęboką ciągłością. To jest rzecz jedna.  Natomiast druga sprawa jest taka, że staramy się, by wszystko to, co robimy, poszło dalej.  Dochód z festiwalu jest przekazywany dla Rokpa Polska właśnie po to, żeby pomagać innym.

Z drugiej strony, również jako aktorka, staram się tworzyć takie miejsce, gdzie czuje się pewne przesłanie i w którym jest miejsce na współczucie. Jak o tym mówię, może to brzmieć niezrozumiale, ale ta empatia, którą mam w stosunku do ludzi, z którymi pracuję, jest bardzo ważna. Tego staram się uczyć swoich studentów, może nie dosłownie, ale pokazując im, jak tutaj działamy.  Na co dzień próbujemy się ze sobą komunikować, zawsze znaleźć pozytywne rozwiązanie trudnych, ludzkich sytuacji, które w naturalny sposób pojawiają się w takiej pracy. To wszystko z takim wewnętrznym wielkim pytaniem: „Co JA mogę zrobić, żeby było lepiej”?  Kiedy robimy spektakl, to tylko taki, który będzie wielkim, to znaczy, że biorąc się za jakiś temat, zawsze chcemy, by był on wyrażony jak najlepiej i najpiękniej, tak, żeby nas dotykał i przez to dotykał też tych, którzy ten spektakl obejrzą. Oczywiście, czasami udaje nam się to lepiej, a czasami gorzej. Nie może być cały czas idealnie, bo też taka jest natura.  

– Ta empatia jest widoczna w Waszych działaniach, między innymi właśnie w tym, że dochód z Festiwalu, na którym pokazujecie ginące kultury przekazujecie na ich podtrzymanie.  Nie zatrzymujecie się w pół drogi.

– Dlatego program pedagogiczny jest dla nas tak bardzo ważny. To jest program, który ma swoją bardzo mocną strukturę, ale to nie znaczy, że ja wchodzę na warsztaty z „gotowcem”. Przeciwnie, wchodzę ze swoim dorobkiem i swoim doświadczeniem, z tym, gdzie aktualnie jestem, jako artysta. Mój warsztat głosowy pięć lat temu był inny niż teraz, i to nie tylko dlatego, że ludzie, z którymi pracuję są inni. Nie. To ja jestem w innym miejscu, jako artysta. Rozwijam się podczas tworzenia spektakli i równolegle rozwijam swój warsztat pedagogiczny.  Zawsze mówię tym, którzy chcą uczyć się naszej techniki : „Możesz wziąć sekundę czy minutę z każdego spektaklu i ja mogę wziąć tę jedną konkretną chwilę i zrobić na tej podstawie roczny kurs, ponieważ w tej jednej chwili jest zawarta cała nasza technika”.  

Na zdjęciu: Anna Zubrzycki oraz Grzegorz Bral, Twórcy Brave Festiwalu (foto: Joanna Stoga)

autorki: Dominika Chylińska, Anna Kacperska

« Powrót do listy