Przejdź do treści strony

Media Społecznościowe szansą dla NGO

24.01.2011 r.

W dobie wszechobecnego marketingu organizacje pozarządowe wciąż mają spory problem z konsekwentnym i przemyślanym prowadzeniu działań promocyjnych. Intuicja i podejmowane okazjonalnie czynności często nie przynoszą większych korzyści. Internet, jako potężne medium może z pewnością to zmienić. Szukając nisko kosztowych i skutecznych metod promocji nie sposób pominąć przeżywające swój boom Media Społecznościowe. Jak zarządzać wizerunkiem za ich pomocą? W jaki sposób promować działania? Czy warto poświęcać na to czas? Przepytaliśmy ekspertów w tej dziedzinie – Magdę Górnicką ze Stowarzyszenia OpenGov i Łukasza Wasiutę, specjalistę z branży Public Relations.

Media Społecznościowe szansą dla NGO

Trudno znaleźć dużego przedstawiciela biznesu nie mającego profilu w jakimś portalu społecznościowym. Czy polecacie media społecznościowe jako miejsce promocji III sektora?

Magda Górnicka: Oczywiście. Organizacje pozarządowe na zachodzie zyskują bardzo wiele dzięki Social Mediom. Dedykowane blogi,  podstrony, publikacje – to wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Warto dodać, że niektóre prowadzone tam kampanie wygrywają konkursy np. na najlepsze kampanie społeczne.

Łukasz Wasiuta: Niestety w Polsce jest inaczej. Odnoszę wrażenie, że do sektora NGO trend ten wciąż jeszcze nie dotarł. Dlatego też mocno staramy się promować media społecznościowe. Jest to narzędzie niezwykle pomocne w reklamie i marketingu.

Namawiając organizacje pozarządowe na aktywność internetową łatwo usłyszeć, że brakuje czasu, to nie jest priorytet, są pilniejsze rzeczy w „realu”. Co sadzicie o takim podejściu?

ŁW: Powiem krótko – gwarantuję, że w mediach społecznościowych można w bardzo łatwy sposób zorganizować doskonałe działania. I to przy naprawdę minimalnym nakładzie czasu i zasobów. Zwłaszcza jeśli ma się ciekawy pomysł.

MG: Na pewno codzienna, zasadnicza działalność jest istotna, powiedziałabym nawet że najważniejsza. Ale dobrze jest też dzielić się informacjami w Internecie. Socjal Media polegają też na tym, że to użytkownicy angażując się budują treści, aktywność na danym fanpage’u czy blogu. Początkowy wysiłek związany otwarciem się na innych jest opłacalny. Odciąża w znacznej mierze organizację od prowadzenia tradycyjnej, regularnej komunikacji z otoczeniem. To potężny potencjał - możliwość przerzucenia pewnej części aktywności właśnie na sympatyków, internautów czy blogerów.

A więc nie jest to aż tak czasochłonne? Opinie niekiedy bywają skrajnie odmienne.

ŁW:  Ważne jest przede wszystkim, by pracując z mediami społecznościowymi robić to efektywnie, nie tracąc czasu na prywatną rozrywkę. Pomaga przestrzeganie zbioru zasad, czy etykiety, która określa jak się zachowywać w mediach społecznościowych. Chodzi głównie o to, by jakimkolwiek zachowaniem w sieci nie dyskredytować organizacji, w której się pracuje oraz jej klientów. Media Społecznościowe zajmują stosunkowo mało czasu, jeśli robimy rzeczy stricte firmowe.

MG: Jeżeli wie się, co robić, rzeczywiście dużo czasu nie potrzeba. A co do zasad  - niektóre zachowania w sieci są widoczne publicznie i dla wszystkich. Warto mieć tego świadomość.

Czy jest sens prowadzenia działań w mediach społecznościowych od przypadku do przypadku?

MG: Tylko wtedy, gdy prowadzimy zaplanowane w czasie kampanie. Natomiast dodawanie od czasu do czasu jakiegoś wpisu nie jest dobrą formą aktywności. Tutaj liczy się głównie kontynuacja i ciągłość.

ŁW: Fani czy obserwatorzy muszą wciąż czuć się zadbani, zaangażowani. Cisza jest niestety najważniejszym powodem odchodzenia od danych profili. Tak jest w większości przypadków.

MG: Priorytet to ciągłe zdobywanie uwagi użytkowników, dostarczanie bodźców przypominających że jesteśmy, istniejemy, działamy.  Wtedy „fanów” organizacji będzie przybywać. Na pewno lepiej wdrażać okresowe kampanie niż przypadkową aktywność od święta do święta.

Pyt: Co z wiekiem i specyfiką odbiorców? Przyjęło się sądzić, że z Internetu korzystają ludzie młodzi, ewentualnie biznes. Czy działania kierowane do innych grup mają szansę trafić tam gdzie chcemy?

MG: Oczywiście. Po pierwsze obecnie najdynamiczniej rośnie liczba starszych użytkowników, np. na Naszej Klasie (NK.pl), która boom popularności wśród młodzieży ma już za sobą. To samo w przypadku osób, których łączy pewne przekonanie czy sprawa. Media społecznościowe są dla nich naturalnym źródłem odniesienia, poszukiwania osób podobnych.

ŁW: Podam pewien przykład - akcję społeczną na temat walki z rakiem piersi u kobiet. Była to druga podobna kampania wykorzystująca media społecznościowe. Za pierwszym razem proszono, by  kobiety „wrzucały” na Facebooka opis będący kolorem ich stanika. W tym roku formułę zmieniono. „Lubię na … podłodze”, „lubię na … krześle”, „lubię na … meblu”. Było to bardzo dwuznaczne, kojarzone przez postronne osoby np. z seksem. A tymczasem kobiety określały, gdzie lubią położyć torebkę po powrocie do domu. To przykład akcji zwracającej uwagę na prawo do aktywności chorych kobiet, przełamującej pewne tabu.

Porozmawiajmy o czynnikach negatywnych. Ochrona danych osobowych, niechciane wiadomości - przeciwnicy często podnoszą te argumenty…

ŁW: To tematyka oczywiście bardzo ważna. Z drugiej strony żaden portal nie będzie myślał za nas – mamy własny rozum i możemy podać do publicznej wiadomości dane, jakie chcemy. Co do informacji zastrzeżonych – każdy portal ma mechanizmy zapewniające ich ochronę, warto też zmieniać co pewien czas hasła dostępu. Pamiętajmy też, by nie podawać numerów kont czy innych prywatnych danych pod byle pretekstem. Zdrowy rozsądek – to bym szczególnie zalecał.

A zazdrosna konkurencja? Podrabianie profili, nieuzasadnione negatywne opinie – to realne zagrożenia?

MG: Tak tego nie odbieram. Portale społecznościowe właśnie tym się różnią na plus od forów, że nie występuje najgorzej rozumiana anonimowość. Trzeba się jednak zarejestrować, podpisać choć nickiem. Przeciętny użytkownik wie, że nieetyczne działania mogą się obrócić głównie przeciw niemu. Bo wszystkie zaczepki będą widoczne nie tylko na ścianie danej organizacji, ale także na jego własnej.

ŁW: W Internecie każdy ślad zostaje na bardzo długo. To nie tak, że napiszemy coś w gazecie, która wyjdzie np. w nakładzie 100 tys. i tylko do takiej grupy trafi.  W sieci naszą twórczość mogą zobaczyć absolutnie wszyscy. W przypadku ciężkich oskarżeń bądź pomówień jest adres IP – w uzasadnionych przypadkach wszystkie liczące się portale udostępniają go organom ścigania. Administratorom można też zgłaszać wpisy obraźliwe, nieprawdziwe czy kompromitujące. Z mojego doświadczenia wynika, że jest to zazwyczaj weryfikowane.

Czy media społecznościowe mogą wiązać się z konkretnymi branżami?  A może mamy do czynienia z portalami ogólnymi, które dopiero wewnątrz profilują się na różne grupy?

MG: Główny podział to Social Media ogólne jak Facebook, NK, Blip, Twitter, oraz nastawione na karierę, profesjonalizm i rozwój zawodowy np. Goldenline. Grupy branżowe tworzą się zwykle przy okazji danych fanepagów. Coraz większą karierę robią też specjalistyczne grupy tematyczne. To w obrębie tych struktur toczą się dyskusje i inne interakcje.

Czy planując promocję warto angażować się w wąskie – ale specjalistyczne portale?

MG: Wąskie portale przegrywają pod względem ilości użytkowników. Są co za tym idzie mniej atrakcyjne zarówno dla Internautów jak i reklamodawców. Dobry ruch to integracja mniejszych portali z hegemonami – np. Facebookiem. Jest narzędzie do takich działań – mechanizm Facebook Connect. Dużo tego typu rozwiązań powstało w Stanach Zjednoczonych,  gdzie mniejsze serwisy łączą się w całość, ułatwiają swoim użytkownikom poruszanie się po interesujących ich obszarach. Jest to wielki atut –  nie trzeba po raz kolejny wypełniać  formularzy i przechodzić męczącej rejestracji. W zamian mamy tylko kolejne kliknięcie, dzięki czemu bez wysiłku przystępujemy do aktywności w nowym miejscu.

Jaka polska organizacja pozarządowa umiejętnie prezentuje się w Social Mediach?

MG: Mogę z czystym sumieniem podać przykład Fundacji Mimo Wszystko, bardzo aktywnej w tym obszarze. Osoby odpowiedzialne za PR i marketing fundacji chętnie podkreślają, jak wiele dała im działalność w Social Mediach, np. poprzez Blipa. Wędka tam zarzucona okazała się bardzo skuteczna, znaleźli się bowiem ludzie którzy dowiedzieli się o organizacji, jej wartościach i celach. Osoby te wcześniej niespecjalnie szukały takich danych. To informacja ich znalazła, Internauci podążyli za nią.

Jakie są najważniejsze błędy NGO-sów w zakresie mediów społecznościowych?

ŁW: Robienie czegoś raz a potem nic - to zdecydowanie najpoważniejszy minus. Wynika to zapewne po części z nadmiaru pracy, które organizacje mają. Duża ich część to organizacje non profit, co jest pewną barierą. Osoby zarządzające tak mocno muszą angażować się w pozyskiwanie środków na bieżącą działalność, że na marketing i reklamę nie ma czasu.

Ale tym bardziej do promocji szukają kanałów które są darmowe, bądź minimalnie kosztowe

MG: Klucz to przekonanie, że daną grupę możemy znaleźć w Internecie. Jego brak paraliżuje wejście w temat. A przecież portale społecznościowe pozwalają poszerzyć grono osób, do których dana firma czy organizacja dociera. Zyskać możemy nie tylko bezpośrednich kontrahentów, ale również osoby sympatyzujące, chcące z nami lub obok nas działać.  To ogromna i niedoceniana nisza do zagospodarowania, potrzeba jedynie odpowiedniej motywacji. Jeśli to się pojawi – skupieni w Internecie ludzie przydadzą się każdej instytucji. Nieodpłatny wkład w realizację celów i wytyczonych kierunków - trudno oczekiwać więcej od osób, których nawet osobiście nie znamy. 

 

autor: Jacek Werpulewski

« Powrót do listy