Przejdź do treści strony

Na równi w sztuce

30.11.2011 r.

Kiedy znajdziemy się w Pracowni i Galerii Art Brut przy ul. Ruskiej, za oknem mamy murale, a nie tak dawno odbyła się tu kolejna wystawa jednego z twórców związanych z galerią. Galerią wyjątkową, jak na nasze społeczne realia – od razu dodajmy. Rozmowa z Agnieszką Chojnacką, prezeską Stowarzyszenia Świat Nadziei, o istocie przedsięwzięć artystycznych osób niepełnosprawnych intelektualnie.

Na równi w sztuce

Agnieszka Chojnacka: – Cieszę się, że nasi podopieczni mają poczucie stabilności, że mają świadomość tego, że to jest ich miejsce i oni je tworzą. Idea tego miejsca powstała kilka lat temu, kiedy to dzięki organizacji Dom Pokoju, którą prowadzi Edward Skubisz, zabraliśmy naszych podopiecznych do Holandii, gdzie pan Edward współpracował z organizacją Amarant i z prowadzoną przez nich pracownią Artilabo. To było dla nas ogromne doświadczenie, które nas zafascynowało, a pewne idee i sposoby funkcjonowania zainspirowały nas by powołać do istnienia tego typu galerię i pracownię we Wrocławiu, choć w kwestii opieki społecznej, uwarunkowań socjalnych i tyczącego się ich aspektu prawnego, realia holenderskie a polskie bardzo się różnią.

Bardzo trudno było pozyskać lokal w centrum miasta, choć w końcu dostaliśmy go w najem od gminy jako organizacja pozarządowa. Poparcia udzielili nam między innymi Grzegorz Brall z Teatru Pieśni Kozła (on znalazł to miejsce), dyrektor Wydziału Kultury Jarosław Broda,  Rada Pożytku Publicznego.

Początkowo proponowano nam lokalizację na obrzeżach miasta, co notabene jest też kwestią wykluczenia. Taka galeria musi być w centrum, by ułatwić do niej dostęp zwiedzającym i twórcom, tak by odpowiednio spełniała swoją funkcję i by była blisko innych instytucji kultury i sztuki, z którymi stowarzyszenie również współpracuje.

Miałam świadomość tego, że warunki wywalczonego miejsca są trudne, że zagospodarowanie go będzie wymagało dużo pracy; w efekcie wspólnie, samodzielnie wyremontowaliśmy lokal.

Trudno jest być artystą, artystką niepełnosprawną intelektualnie. Jak oni sami reagują  kiedy mają "wyjść" ze swoją sztuką do galerii?

Każda taka wystawa, czy zbiorowa, czy indywidualna, jest inna, tak jak każdy artysta jest inny. Są artyści, którzy mają świadomość atrakcyjności swych prac i chcą je pokazać jak np. grafik i rysownik Marcin Guźla, czy fotografik Mateusz Tatarczyk. Część artystów dojrzewa do wystaw w trakcie wizyt w innych galeriach sztuki, w instytucjach kultury, czy podczas zajęć warsztatowych w pracowni. Czasami wystawy przez nas przygotowywane stanowią proces terapeutyczny. 

Odgrywają tu także dużą rolę współpracujący z nami artyści i kuratorzy sztuki, z którymi dyskutujemy, gdzie kończy się terapia a zaczyna sztuka,

Często wmawia się osobom niepełnosprawnym, że ich twórczość jest tylko przejawem dysfunkcji, wtedy zachęca się ich do tworzenia w ramach terapii, a bardzo istotna jest kwestia uświadomienia, że sztuka może być ich silną stroną, sposobem komunikacji i prezentowania siebie.

W Polsce jeszcze ciągle istnieje problem braku odpowiednich warunków dla aktywizacji społecznej i zawodowej osób niepełnosprawnych, dostosowanych do ich możliwości i potrzeb. Narzucone są im sztywne ramy funkcjonowania, muszą dostosować się do gotowych form istniejących już instytucji, których wybór jest bardzo ograniczony. Formalnie państwo proponuje niewiele rozwiązań dla absolwentów szkół specjalnych i ośrodków szkolno-wychowawczych.

Staramy się wypełniać tę lukę realizując działania ukierunkowane na aktywizację społeczną osób niepełnosprawnych umysłowo poprzez działania twórcze i udział w życiu kulturalnym miasta.

Działalność instytucji pomocy społecznej jest często nadmiernie sformalizowana, a narzucane przepisy prawne nie przystają do rzeczywistości. Czasem ogromnie trudno jest choćby przygotować osobę niepełnosprawną do codziennego wyjścia wcześnie rano i potem pracy czy zajęć przez określony czas, jak to jest np. w warsztatach terapii zajęciowej. O tym najlepiej wiedzą rodzice osób niepełnosprawnych, są sytuacje, których nie można przewidzieć, trzeba założyć, że osoba niepełnosprawna nie zawsze będzie w stanie w pełni się dostosować do narzuconego schematu czy planu, a tego typu problemy nie są brane pod uwagę. Trzeba szukać nowych, bardziej elastycznych, otwartych rozwiązań. To właśnie staramy się robić.

Jakie jest audytorium? Czy jest zainteresowanie sztuką ArtBrut, czy twórczość osób niepełnosprawnych jest w jakimkolwiek aspekcie dyskryminowana?

W krajach Europy Zachodniej ArtBrut jest dzisiaj sztuką, którą się docenia i istnieje chęć jej promowania, tam instytucje poprzez wspieranie tego typu inicjatyw i sztuki promują również same siebie. W Polsce również już coraz więcej instytucji zaczyna myśleć w ten sposób.

Osób przychodzących na wystawy jest bardzo dużo, także dzięki lokalizacji, ponieważ sąsiadują z naszą galerią inne ciekawe instytucje i organizacje takie jak Studio BWA, Stowarzyszenie Ukraińców w Polsce, pismo literacko-artystyczne Rita Baum, pracownia muzyczna K-Stacja, Klub Falanster, Klub Niskie Łąki. To świetnie sprzyja lokalnej integracji.

Medialnie nie czujemy się dyskryminowani. Staramy się przebić z naszymi wystawami, choć nie mamy statusu galerii, i funkcjonuje ona jako projekt stowarzyszenia.

 W kwestiach finansowych potrzebujemy jednak stałego dofinansowania, ponieważ funkcjonujemy w zależności od bieżących projektów i konkursów, bez zapewnionej ciągłości w kolejnym roku.

Nasza siła przebicia tkwi w osobach tworzących galerię i w współpracujących z nami artystach i dziennikarzach, którzy wspierają  promocje twórców niepełnosprawnych; do tego jednak potrzebne są jeszcze środki.

- Galeria ArtBrut została nominowana do nagrody WARTO w kategorii "za wiarę w sens tworzenia". To jest bardzo wymowne. Czy nie wydaje się Pani, że to w jakimś sensie naznacza, dlaczego akurat taka kategoria?

– Nie, w tym wypadku nie czuliśmy się naznaczeni. Oczywiście nie można udawać że dyskryminacja, czy naznaczenie w różnych obszarach nie  istnieją  w Polsce.

Tutaj pojawia się też pytanie o zrozumienie sensu twórczości osób niepełnosprawnych ponieważ rodzi ona wiele wątpliwości, czy to jest już sztuka, czy jedynie rodzaj terapii lub  promocji.

Nominacja do nagrody WARTO była dla nas dużym sukcesem.  Na rozdanie nagród zdecydowaliśmy się iść cała grupą ArBrut, jednak z mieszanymi uczuciami właśnie ze względu na różne sposoby  odbioru sztuki osób niepełnosprawnych przez społeczeństwo.

Nie spodziewaliśmy się zwycięstwa i nie wiem, czy nagroda finansowa rozwiązałaby nasze problemy, ale sama nominacja była bardzo istotnym wydarzeniem zarówno dla naszych twórców, jaki i w szerszym wymiarze społecznym

Mamy nadzieję, że tego typu wydarzenia zwracają większą uwagę na problematykę osób niepełnosprawnych umysłowo.

 Problem dyskryminacji zaczyna się właśnie od stereotypowego sposobu postrzegania osób niepełnosprawnych. Występuje też ona na kilku płaszczyznach, w sferze społecznej, ale także prawnej czy instytucjonalnej poprzez nadmierną biurokrację czy formalizm. Pojawia się w sferze edukacji czy zbyt małego wsparcia dla rodzin osób niepełnosprawnych, gdzie zazwyczaj jeden z rodziców musi poświęcić swoje ambicje osobiste i zawodowe, aby zapewnić dziecku właściwą opiekę także w dorosłym życiu, czyli czasem przez 30, 40 lat co jest bezgranicznie wyczerpujące.

Istotne jest tu poszukiwanie i wprowadzanie odpowiednich rozwiązań dla pełniejszej aktywizacji społecznej, służących  ułatwieniu usamodzielniania się osób niepełnosprawnych i odciążeniu ich rodzin chociażby poprzez większą liczbę mieszkań treningowych i chronionych.

W sferze edukacji specjalnej problemem jest dostosowanie zakresu programów edukacyjnych do realiów życiowych – np. zwiększenie realności podjęcia pracy zawodowej przez absolwentów szkół specjalnych w wyuczanym zawodzie.

Inny problem to postrzeganie w Polsce zawodu nauczyciela specjalnego, terapeuty czy pracownika pomocy społecznej jako pełniących usługi o charakterze misyjnym, a nie jak to jest w Europie Zachodniej - wysoko wykwalifikowanych specjalistów odpowiednio wynagradzanych.

Uważam, że media, instytucje kultury i sztuki mają tutaj ogromne znaczenie. Społeczeństwo reaguje medialnie, dlatego ważne jest uświadamianie i nadawanie rozgłosu inicjatywom związanym z osobami niepełnosprawnymi właśnie poprzez media

Świat Nadziei, jako organizacja, wspiera osoby niepełnosprawne w tworzeniu, ale musi być stabilna i silna u podstaw. Jak to wygląda od strony finansowej? Czy taka organizacja jest w stanie się utrzymać?

– Jak większość organizacji pozarządowych pozyskujemy w dużej części środki finansowe z konkursów ogłaszanych na zadania realizowane w ramach finansowania PFRON czy FIO,  także w ramach konkursów ogłaszanych przez gminę Wrocław, czy Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego.

Rocznie musimy stanąć do co najmniej kilkunastu konkursów, by potem uzyskać środki z kilku, które uda nam się  wygrać. Najczęściej są to konkursy jednoroczne.

Narzucony jest podział procentowy wydatków z dotacji, np. na administrację, koordynację, a wymogi formalne są bardzo wygórowane. Organizacja pożytku publicznego musi rozliczać się bardzo skrupulatnie i prowadzić pełną księgowość do każdego projektu, a kwoty, które na to można przeznaczyć są często bardzo niewielkie. Zdarza się też że środki finansowe na realizację zadania otrzymujemy nawet kilka miesięcy po rozpoczęciu zadania.

Przy takim systemie finansowania bardzo trudno jest utrzymać ciągłość i spójność działań stowarzyszenia i galerii.

Gdyby miała Pani ocenić rzecz racjonalnie, nie życzeniowo,  to myśli Pani, że takie wydarzenia w wymiarze holistycznym, będą rozwijać się w przyszłości, czy przeciwnie,  zanikną?

– Często opowiadam anegdotę jak wiele lat temu studiując w Gdańsku, razem z grupą innych studentów pracowaliśmy jako wolontariusze w jednym z dużych domów pomocy społecznej. Jako zapaleńcy chcieliśmy wprowadzać innowacyjne wówczas metody arteterapii.

Nie mając żadnych środków finansowych zwróciliśmy się o pomoc do klubu piłkarskiego Lechia-Gdańsk. W odpowiedzi otrzymaliśmy kilka kartonów kredek! Jednak wszystkie były tylko w dwóch kolorach: białe i zielone.... Myślę, że ta historia dobrze obrazuje rozbieżność, jaka często następuje pomiędzy wizją i oferowaną pomocą ze strony instytucji finansujących, a realnymi potrzebami organizacji i ich podopiecznych.

A jednak przy odpowiedniej wyobraźni i samozaparciu można zrobić piękną i ciekawą biało-zieloną wystawę ...

autorka: Agnieszka Zięba

« Powrót do listy