Przejdź do treści strony

Praca ważna społecznie

29.12.2011 r.

Wrocławski Zakład Aktywności zawodowej powołano do życia w roku 2008 w celu zatrudnienia osób niepełnosprawnych zaliczonych do znacznego stopnia niepełnosprawności, a także w celu rehabilitacji zawodowej i społecznej tych osób oraz przygotowania ich do aktywnego życia w otwartym środowisku na miarę ich indywidualnych możliwości. Placówka wrocławska uruchomiła trzy bardzo różniące się od siebie gałęzie działalności, by - jak mówi Ewa Wójcik, Dyrektor Wrocławskiego ZAZ - „wyłuskiwać od osób niepełnosprawnych ich talenty”. O efektach tej pracy i specyfice funkcjonowania Zakładu Aktywności Zawodowej opowiada w poniższym wywiadzie.

Praca ważna społecznie

Waldemar Mazur: Wrocławski Zakład Aktywności Zawodowej usytuowany jest w tej samej strukturze co pozostałe jednostki administracyjne Wrocławia.  Jakie ma to przełożenie na Państwa funkcjonowanie?

Ewa Wójcik, Dyrektor Wrocławskiego Zakładu Aktywności Zawodowej: Przede wszystkim jesteśmy firmowani przez miasto, które jest  niejako gwarantem jakości naszych usług. W dalszej kolejności ma to kluczowe znaczenie dla pozostałych jednostek miejskich Wrocławia, które zlecając nam usługi, nie muszą brać pod uwagę ustawy o zamówieniach publicznych, czyli nie mają konieczności rozpisywania przetargów. Jest to duże udogodnienie, które pozwala ograniczyć biurokrację. Oznacza to także, że podobnie jak chociażby Urząd Miasta Wrocławia, jesteśmy jednostką samodzielną, poniekąd niezależną.

Odwiedzając Państwa stronę internetową można natrafić na wykaz podmiotów z którymi Państwa ZAZ współpracuje. Jest to całkiem pokaźna liczba firm i instytucji. Jak wygląda wasza współpraca?

Nasze cele statutowe wymuszają  na nas współpracę z innymi podmiotami, tylko wtedy nasza działalność  może mieć sens. Jednym z takich celów, zadań jest łamanie stereotypów. Chcąc, by było to robione profesjonalnie, wyszukujemy firmy szkoleniowe czy organizacje pozarządowe, z którymi współpraca daje nam szansę, że będziemy wpisani w ogólny trend działalności na rzecz osób z niepełnosprawnością, czy tych, które z tym problemem nie są związane bezpośrednio, ale na przykład chciałyby na rzecz osób niepełnosprawnych pracować.

I w ten sposób nawiązaliście współpracę z firmą 4FGroup, z którą teraz przygotowujecie wspólnie cykl szkoleniowy?

Firma 4FGroup była jedną z pierwszych, które korzystały z naszej oferty dotyczącej obsługi technicznej szkoleń i innych imprez w naszych pomieszczeniach. Nasza współpraca układała się bardzo dobrze, w wyniku czego  4FGroup  zaproponowała nam współpracę przy stworzeniu pakietu szkoleń mających na celu poprawę obsługi osób niepełnosprawnych w różnego rodzaju instytucjach. Teraz z tym programem, który dostępny jest na naszej stronie internetowej, wspólnie chcemy dotrzeć do tych wszystkich placówek, jak poczty czy banków, w których i tak osoby niepełnosprawne się pojawiają. Chodzi o to, aby ludzie tam pracujący mogli sprawnie i bezstresowo obsłużyć wszystkich klientów, także tych niepełnosprawnych.

Osoby niepełnosprawne są zaangażowane w te szkolenia?

Tak, wszystkie szkolenia odbywają się u nas, na terenie ZAZ-u, stąd obecność osób niepełnosprawnych jest naturalna. Dodatkowo biorą one udział w szkoleniach jako aktorzy przy odgrywaniu scenek, przez co pomagają prowadzącemu szkolenie w uzmysłowieniu uczestnikom, jak można współpracować z osobą niepełnosprawną, czego można od niej oczekiwać. Co istotne, w tych szkoleniach biorą udział osoby z różnorakimi niepełnosprawnościami.

W każdym Zakładzie Aktywności Zawodowej zatrudnionych osób z orzeczoną niepełnosprawnością musi być przynajmniej 70%. Czy trudno jest wyrobić te normy?

Nie mamy z tym problemu, już gdy rozpoczynaliśmy funkcjonowanie mieliśmy podpisane umowy z wymaganą liczbą osób niepełnosprawnych. Od tego czasu niektóre osoby odeszły, inne przyszły na ich miejsce, w zależności od tego jak potoczyły się ich koleje życiowe. Jest to normalne zjawisko w każdym zakładzie pracy. Na początku każda osoba zatrudniona u nas otrzymuje umowę na czas określony, która później, gdy się sprawdzi jako pracownik, przekształca się w umowę na czas nieokreślony.

Te osoby muszą przed rozpoczęciem pracy przejść szkolenia. One odbywają się tutaj, czy może już trafiają do was pracownicy w pełni gotowi do podjęcia pracy?

My przede wszystkim jesteśmy zobowiązani – o czym mówi ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz o zatrudnianiu osób niepełnosprawnych - do przyjmowania osób, które przeszły terapię w Warsztatach Terapii Zajęciowej. Takie warsztaty mają za zadanie przygotować osoby niepełnosprawne, także te z najcięższymi niepełnosprawnościami, do pracy zarówno na wolnym rynku, jak i rynku chronionym. My jesteśmy właśnie elementem rynku chronionego.

Oczywiście zdarzają się sytuację, że przychodzą do nas osoby, które nie przechodzą przez WTZ, ale wtedy my z nimi odbywamy różnego rodzaju praktyki i prace wolontariackie, które mają na celu przygotowanie ich do pracy u nas. To wszystko odbywa się pod okiem trenerów.

Państwa profile działalności to gastronomia, poligrafia i ogrodnictwo. Skąd taki rozstrzał?

Naszym zadaniem jest wyłuskiwanie od osób niepełnosprawnych ich talentów, zainteresowań, odkrywanie drzemiących w nich możliwości, a następnie dobieranie im takich miejsc pracy, by odpowiadały ich predyspozycjom. Stąd też są u nas trzy tak różne działy. Rzadko się zdarza, żeby w tradycyjnym zakładzie pracy zakres działań był aż tak szeroki. My musimy jednak w ten sposób działać. Naszym priorytetem nie jest generowanie zysków, lecz przyuczanie osób niepełnosprawnych, aby w przyszłości mogły one trafić na wolny rynek pracy.

I od samego początku działaliście w tych trzech branżach?

Tak, z czasem, mniej więcej po roku istnienia naszego ZAZ-u, rozszerzyliśmy jeszcze działalność – choć ona nie jest wpisana wprost do naszego statutu – o obsługą techniczną szkoleń, konferencji czy seminariów. Ma to związek z posiadaniem przez nas dwóch bardzo wygodnych i pięknych sal.

Są plany na przyszłość, aby jeszcze poszerzyć Państwa ofertę?

To zależy do tego jakie osoby, z jakim stopniem niepełnosprawności będą do nas trafiać. My staramy się przede wszystkim wykorzystać w pracy możliwości osób niepełnosprawnych, które się u nas pojawiają. Mieliśmy sytuację, że w dziale poligraficznym były osoby, które nie były w stanie pracować na programach graficznych. Nie odesłaliśmy ich do domów, ale znaleźliśmy dla nich odpowiedni rodzaj działania, który pozwolił im się realizować zawodowo. W tej chwili ma to jeszcze charakter szkolenia, w ramach którego te osoby zajmują się digitalizacją zbiorów bibliotecznych. Cała akcja realizowana jest w porozumieniu z Biblioteką Uniwersytecką Uniwersytetu Wrocławskiego. Możliwe, że już w przyszłym roku, Zakład będzie mógł czerpać z tego zyski. Jest to dowód na to, że nawet jeśli trafią do nas osoby, które nie zdołają się u nas zaklimatyzować, to my nie przekreślamy ich, nie wyrzucamy, lecz szukamy dla nich alternatywy, która pozwoli im się realizować, rozwijać i zabezpieczyć finansowo.      

Starają się Państwo angażować też w inne wydarzenia, których nie jesteście inicjatorami, a dotyczą problemu niepełnosprawności?

Oczywiście, chociażby z naszymi usługami cateringowymi staramy się pojawiać na wszystkich możliwych imprezach, które mają choćby podtekst dotyczący tych zagadnień. Jest to bardzo ważne, gdyż kiedy osoby niepełnosprawne uczestniczą w takich przedsięwzięciach, w większym stopniu uzmysławia to uczestnikom, że osoba poruszająca się na wózku czy z niepełnosprawnością umysłową też może normalnie pracować.

Ile czasu zazwyczaj spędza w waszym ZAZ-ie osoba niepełnosprawna, zanim będzie mogła trafić na rynek pracy?

Jest to bardzo indywidualna kwestia. Są dwie osoby, które po niespełna dwóch latach spędzonych  u nas wyszły na wolny rynek. Ale zależy to w dużej mierze od stopnia niepełnosprawności, tego co ta osoba wcześniej robiła, jaką ukończyła szkołę, jak bardzo jest zdeterminowana i, co szalenie istotne, od wsparcia rodziny, która zazwyczaj odgrywa kluczową rolę w tej kwestii. My staramy się z tych osób wykrzesać jak najwięcej energii, ale niestety, niektórych barier nie jesteśmy w stanie pokonać. Stąd są u nas osoby, które z uwagi na swoją niepełnosprawność, trudności z funkcjonowaniem i ciągłą pomoc jakiej wymagają, nigdy nie będą mogły normalnie funkcjonować na rynku pracy. Jednak nie zmienia to faktu, że u nas są traktowani jak normalni pracownicy, mają poczucie, że nic nie jest im dane za darmo i najpierw muszą wywiązać się ze swoich obowiązków. Są traktowani na tych samych zasadach, co pracownicy w innych zakładach pracy.

autor: Waldemar Mazur

« Powrót do listy