Przejdź do treści strony

Przyjazna przestrzeń

17.06.2012 r.

Wielobranżowa Spółdzielnia Socjalna „Gniazdko” powstała niedawno, bo na początku 2012 roku, i jest obecnie jednym z najmłodszych podmiotów ekonomii społecznej na mapie Wrocławia. Tworzy ją piątka młodych, aktywnych kobiet, które łączy chęć dbania o środowisko, zainteresowanie kulturą i potrzeba edukowania innych – zwłaszcza najmłodszych – w bardzo kreatywny sposób

Przyjazna przestrzeń

Aby dowiedzieć się więcej o WSS „Gniazdko” postanowiliśmy porozmawiać z głównymi sprawczyniami powołania do życia Spółdzielni: Magdaleną Grobelną, Agatą Łoś i Agnieszką Doradą.

Waldemar Mazur: – Na waszym facebookowym koncie możemy przeczytać, że pochodzicie z trzech różnych światów.

Agnieszka Dorada: – Trochę tak jest. Ja i Agata wspólnie studiowałyśmy filologię czeską, tam też się poznałyśmy…

Magdalena Grobelna: – …a ja złapałam z dziewczynami kontakt dzięki wspólnym znajomym. To, że teraz pracujemy razem, jest zasługą przede wszystkim zbiegu okoliczności. Najpierw połączyły nas wspólne zainteresowania, m.in. śpiew, i po kilku wspólnych spotkaniach w większym gronie okazało się, że bardzo wiele nas łączy. Podobnie zapatrujemy się na przyszłość, dzielimy te same marzenia. W którymś momencie zaczęłyśmy myśleć o wspólnych działaniach i tak to się zaczęło.

Kiedy dokładnie postanowiłyście powołać do życia Wielobranżową Spółdzielnię Socjalną „Gniazdko”?

AD: – O tym, jaką formę prawną przyjmiemy, zadecydowałyśmy w lutym.

Spółdzielnie socjalne słyną z tego, że są bardzo trudnymi podmiotami do prowadzenia, głównie za sprawą skomplikowanej księgowości. Nie odstraszało was to?

MG: – Pierwotnie planowałyśmy założyć firmę, udałyśmy się po pomoc do wrocławskiego biura FRES (Fundacja Rozwoju Ekonomii Społecznej – przyp. red.) i już po krótkiej rozmowie okazało się, że do tego, co my chcemy robić, dużo bardziej pasuje prowadzenie spółdzielni socjalnej niż uruchomienie standardowej działalności gospodarczej.

Początki były ciężkie?

MG: – Wcale nie. Po pierwsze, nie był nam to temat zupełnie obcy. Dodatkowo dziewczyny z FRES bardzo nam pomogły, nawigowały nas podczas całej procedury związanej z uruchomieniem „Gniazdka”, podsuwały kontakty do innych spółdzielni, abyśmy mogły zasięgnąć porad i cennych informacji.

Stałej siedziby jak dotąd nie macie.

Agata Łoś: – Na razie działamy niestacjonarnie. Nie chcemy być związane z jakimś określonym miejscem. Zaczynamy działać i z upływem czasu pewnie będziemy poszukiwać miejsca na naszą siedzibę, ale na razie jeszcze nie czujemy takiej potrzeby, poza tym koszty utrzymania lokalu są bardzo wysokie.

Jak na tę chwilę docieracie do klientów? Nie macie jeszcze stałej siedziby, strona internetowa jest w budowie, znaleźć was można póki co jedynie na Facebooku.

MG: – Kolportujemy ulotki, nawiązujemy kontakty z lokalnymi mediami i przede wszystkim korzystamy z dość pokaźnej siatki znajomych.

AD: – Do tego wszystkiego doliczyć trzeba jeszcze Internet i portale społecznościowe, które w tym momencie są dla nas podstawowym środowiskiem komunikacyjnym. Oczywiście jesteśmy dopiero na początku naszej przygody, nie wykluczamy, że w przyszłości działania promocyjne uruchomimy na większą skalę.

Organizujecie bezgotówkowe wymiany przedmiotów i usług, co to takiego?

AD: – Do tej pory miałyśmy tylko odzieżowe wymianki. Panie, bo ja dotąd żaden pan w tym nie brał udziału, przynoszą ubrania po swoich dzieciach czy też własne – są to zawsze ciuchy w bardzo dobrym stanie, niekiedy założone jedynie raz czy dwa – rozkładają je na stolikach i rozpoczynają wymiany, targi między sobą. Oczywiście nie ma w tym pieniędzy. Przez tę akcję chcemy pokazać, że niekoniecznie trzeba wszystko wyrzucać do śmieci, kiedy nam już dany przedmiot nie jest potrzebny, śmiało można go komuś podarować, wymienić na coś innego.

MG: – Jesteśmy przeciwniczkami konsumpcyjnego stylu życia, zdajemy sobie sprawę, w jakich warunkach powstają towary, które trafiają na nasz rynek, stąd przez taką akcję chcemy pokazać, że można ubierać się ciekawie, niekoniecznie poświęcając na to ogromne pieniądze, a przez to nie przyczyniać się do „zjadania świata”.

Takie akcje trafiają na podatny grunt?

AŁ: – Oczywiście. Akcje tego typu uświadamiają ludzi, uczą ich szacunku dla innego człowieka. Choć nie wszystkie przedmioty w trakcie wymian znajdują nabywców, to i tak ich właściciele nie chcą ich już brać z powrotem. Przekazujemy je wtedy dla domów dziecka czy domów opieki społecznej. W najbliższych planach mamy także rozpoczęcie wymiany usług, książek czy muzyki.

Zapoznając się z paletą waszych działań muszę przyznać, że jest ona całkiem szeroka. Za trzon należy uznać jednak rękodzieło?

MG: – Główne dziedziny naszej działalności statutowej, w których jednocześnie najlepiej się odnajdujemy, to: edukacja, kultura, ekologia i sztuka.

AD: – Rękodzieło z kolei, to stały element w naszej spółdzielni. W międzyczasie organizujemy i będziemy organizować różne akcje, przeważnie mające charakter warsztatowy, edukacyjny lecz wyroby rękodzielnicze będą cały czas u nas dostępne. Pracujemy właśnie nad uruchomieniem strony, na której znajdować się będzie sklep internetowy. Dlatego też cały czas szukamy i namawiamy do współpracy rękodzielników, którzy wytwarzają ciekawe i oryginalne rzeczy.

AŁ: – Wiemy, że jest masa ludzi, którzy robią genialne rzeczy, niestety, bardzo często trafiają one do przysłowiowej szuflady, w najlepszym wypadku są rozdawane rodzinie pod postacią prezentów. Chciałybyśmy stworzyć tym ludziom możliwość pochwalenia się swoim talentem przed szerszą publicznością.

W najbliższym czasie planujecie jakieś warsztaty?

AŁ: – Od pięciu tygodni prowadzimy warsztaty rękodzielnicze w oddziale dla kobiet w Zakładzie Karnym nr 2 we Wrocławiu. Panie, które tam przebywają, nie tylko mają niezwykły potencjał, ale i ogromną potrzebę robienia czegoś kreatywnego, pozwalającego im oderwać się od więziennej codzienności.

AD: – Jesteśmy przekonane, że część z tych kobiet, kiedy już wyjdą na wolność, będą mogły zdobytą w ten sposób wiedzę wykorzystać, czy to do podwyższenia własnej samooceny, czy też łatwiejszego odnalezienia się na łonie społeczeństwa wykorzystując nabyte umiejętności.

A skąd takie zacięcie ekologiczne w waszej Spółdzielni?

AD: – Każda z nas już takie zacięcie miała na długo zanim pomyślałyśmy o wspólnym działaniu. Magda wcześniej realizowała projekt „Dźwięki z odzysku”, który był ściśle związany z recyklingiem, ja z kolei od siedmiu lat pracuję w przedszkolu, gdzie też usiłuję wcielać w życie tego typu praktyki.

MG: – Praktycznie wszystkie nasze akcje, czy to edukacja, czy bezgotówkowe wymiany, to wszystko jest podszyte ekologicznymi przesłankami. Zachęcamy ludzi do dbania o środowisko naturalne, np. do tego, by nie robić bezsensownych zakupów w tonie plastiku.

Robicie to wszystko głównie z myślą o dzieciach?

AD: – W tej chwili adresujemy nasze działania głównie do najmłodszych, gdyż u nich najłatwiej jest zaszczepić te proekologiczne zachowania. Co więcej, dzieciaki potem oddziałują na swoje otoczenie, nawet rodziców. W swojej pracy wielokrotnie spotkałam się z sytuacjami, kiedy w domach rozpoczęto segregację odpadów właśnie dlatego, że dzieci suszyły rodzicom głowę o to, że ci wyrzucają razem plastik i obierki po warzywach.

Jest zapotrzebowanie na tego typu działania?

AL: – Formalnie tego typy akcje, mające na celu uświadamianie dzieciaków, są prowadzone w szkołach czy przedszkolach. Jednak jest ich za mało, a wielokrotnie też nauczyciele do tego oddelegowywani, nie mają na ten temat zielonego pojęcia, nie wiedzą jak do tematu podejść, by przedstawić go najmłodszym w sposób interesujący. Warsztaty, które organizujemy dla dzieci, staramy się uczynić jak najciekawszymi, by edukować poprzez zabawę, zaszczepiać wiedzę w sposób aktywny i twórczy. Tak jest najprościej, a i najefektywniej.

Zamierzacie nawiązać współpracę z innymi spółdzielniami czy organizacjami pozarządowymi?

MG: – Oczywiście, planujemy współpracę z różnymi ośrodkami kultury we Wrocławiu. Z tego o czym już możemy mówić, to na pewno planowane na wrzesień rodzinne zajęcia z grafiki warsztatowej, które będziemy organizować we współpracy z Ośrodkiem Działań Twórczych Światowid.

W dalszej kolejności, wciąż w oparciu o recykling, nosimy się z zamiarem wystartowania z cyklem warsztatów muzycznych, w których instrumenty powstaną na bazie śmieci. W dalszej kolejności mamy jeszcze projekty „Tajemniczy Ogród” i „Pysznie, Zdrowo, Kolorowo”. Planujemy też cykl warsztatów rękodzielniczych dla dorosłych.

Co kryje się pod nazwą „Tajemniczy ogród”?

AŁ: – Ten projekt ma charakter wyjazdowy. Chcemy łączyć wypoczynek z warsztatami artystycznymi i grami interdyscyplinarnymi. 11 maja w Parku Południowym w ramach Via Cultura odbył się pierwszy warsztat z tego cyklu. Podczas trzygodzinnego spotkania poprzez zabawę zapoznawaliśmy najmłodszych uczestników z zagadnieniami dotyczącymi recyklingu i ekologii, a wszystko odbyło się w plenerze.

Jeśli idzie o zasięg waszej działalności, planujecie skupić się na Wrocławiu, czy może wyjdziecie na cały Dolny Śląsk?

AŁ: – Na razie skupiamy się głównie na Wrocławiu, ale planujemy również rozszerzenie działalności. Także na inne części kraju.

A coś was zaskoczyło w tych pierwszych miesiącach działalności?

MG: – Bezinteresowna pomoc, wsparcie, które otrzymujemy z wielu stron. Wspomniałyśmy już o FRES-ie, ale chociażby Stowarzyszenie „Coś Dobrego” zadeklarowało swoją z pomoc. Jest masa osób, które są bardzo pozytywnie nastawione do tego, co robimy.

Prace nad waszą stroną wciąż trwają, a gdyby ktoś chciał poznać, zakupić wasze wyroby już teraz, gdzie można was znaleźć?

AŁ: – Jesteśmy w trakcie zakładania sklepu internetowego, rejestrowania konta na Allegro.pl, pojawiamy się na kiermaszach organizowanych we Wrocławiu, a do tego prezentujemy nasz asortyment na naszym facebookowym koncie – „Klub Gniazdko”. Tam też można znaleźć najaktualniejsze informacje dotyczące naszej działalności oraz kontakt do nas.

autor: Waldemar Mazur
zdjęcie: Agata Uniatowicz

« Powrót do listy