Przejdź do treści strony

Z "Krzysiem" dbamy o dzieci

12.03.2012 r.

Stowarzyszenie „Krzyś” z Kątów Wrocławskich jest miejscem, w którym dobrze zna się nie tylko potrzeby, ale i marzenia dzieci. Powstało przecież z inicjatywy pracowników miejscowego Domu Dziecka, na fundamencie ich wieloletnich doświadczeń i wiedzy. O tym, jakie są działania, plany i marzenia Stowarzyszenia, rozmawiamy z jego współtwórcami.

Z "Krzysiem" dbamy o dzieci

Jak doszło do założenia stowarzyszenia?

Ewa Walerzak, prezes stowarzyszenia: – Stowarzyszenie powstało w 2005 roku. Pomysłodawczynią była pani Bożena Nikiel. Ona prowadziła to stowarzyszenie do zeszłego roku. To, że stowarzyszenie istnieje i słychać o nim w naszym regionie zawdzięczamy pani Bożenie. Ja po prostu przejęłam stowarzyszenie i staram się je jeszcze bardziej rozpropagować.

Jakie są cele stowarzyszenia?

E.W.: – Do tej pory stowarzyszanie pomagało dzieciom z domów dziecka, później także skupiało się na pogotowiach rodzinnych. Odkąd zostałam prezeską, stowarzyszenie rozszerzyło swoją działalność na rzecz dzieci i osób niepełnosprawnych, a także rodzin ubogich. Te działania oczywiście prowadziła już pani Bożena, ale teraz kładziemy większy nacisk na pomoc dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. Po części jest tak dlatego, że sami też wychowujemy córkę niepełnosprawną i znamy ten problem najlepiej. My akurat potrafimy sobie poradzić z tym sami, ale przez to też wyraźniej widzimy i wiemy, jak duże problemy, których nie są wstanie przeskoczyć, mają inni.

W jaki sposób pomagacie? Jakie działania prowadzicie?

E.W.: – Dalej pomagamy domom dziecka, na przykład organizując dla nich paczki mikołajkowe. W zeszłym roku zorganizowaliśmy dla dzieci ponad 200 paczek. Organizujemy dla nich wycieczki oraz wyjazdy do teatru. Z programu „Okno na świat” pozyskaliśmy 60 tys. zł na wyposażenie sali komputerowej w jednym z domów dziecka. Skupiamy się bardzo dużo na pomocy socjalnej dla domów dziecka i rodzin z rozmaitymi problemami. Teraz trochę przeorganizujemy nasze działania i jesteśmy w trakcie organizacji turnusu rehabilitacyjnego dla młodzieży niepełnosprawnej, na który pojadą wraz z prawnym opiekunem. Koszt takiego turnusu to ok. 1700 zł od osoby. W tej chwili jest to 16 osób.

Grzegorz Walerzak, skarbnik stowarzyszenia: Pozyskaliśmy pieniądze z gminy, od sponsorów, a także z własnego stowarzyszenia. Z 1% zostały nam pieniądze. Jednak też staramy się angażować te osoby, wprowadzając je do stowarzyszenia, aby nie przyzwyczajać ich tylko do bierności. Jako członkowie mają za zadanie chociażby informowanie znajomych i rodziny, że jest możliwość przekazania 1% na Stowarzyszenie Krzyś.

A komu dokładanie staracie się pomagać?

G.W.: – Są to osoby w trudnej sytuacji materialnej połączonej z trudną sytuacją fizyczną i umysłową. To niestety często idzie ze sobą w parze.

E.W. : – Zdarzają się naprawdę różne przypadki. Na przykład pomagamy młodej parze przed trzydziestką, która wcześniej mieszkała we Wrocławiu. Mieli jedno dziecko i chcieli polepszyć sobie sytuację mieszkaniową, dlatego wzięli kredyt na wyremontowanie mieszkanie. W międzyczasie urodziło im się dziecko ze znacznymi problemami zdrowotnymi. Dziecko wymaga dużych pieniędzy na rehabilitację i lekarstwa, a tu trzeba już spłacać kredyt. Matka przestała pracować, ojciec nie mógł pracować tak jak wcześniej, bo trzeba z dzieckiem jeździć na leczenie i rehabilitację do Wrocławia. Oboje przestają pracować, a pieniądze są potrzebne i zaczyna się dramat.

G.W.: – Chcielibyśmy, aby powstało w Kątach miejsce, gdzie osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie będą mogły współpracować z rehabilitantem, psychologiem, logopedą, Wiemy, jak to jest potrzebne, bo sami jeździliśmy z naszą córką do Wrocławia na różne warsztaty i zajęcia.

Nie zawsze pomoc materialna jest najważniejsza. Gdy rodzi się dziecko niepełnosprawne, często pada pytanie o to, co teraz robić i my chcemy pomagać na tych pierwszych etapach, radzić, co zrobić, do kogo się zgłosić, jak nie popełniać błędów, które my popełniliśmy.

Z jakimi problemami spotykacie się na swojej drodze?

G.W.: – Zdarza się, że przychodzą do nas osoby, które chcą wykorzystać niepełnosprawność swojego dziecka do załatwiania i zarabiania pieniędzy.

Czyli dziecko staje się źródłem utrzymania rodziny?

G.W.: – Tak. Niestety, tak się czasami dzieje.

E.W.: – Dlatego staramy się rozważnie przydzielać pomoc. Bardzo starannie sprawdzamy osoby, które się do nas zgłaszają. Dlatego nasze działania są przede wszystkim regionalne, bo możemy mieć w miarę stały kontakt z naszymi podopiecznymi. Na przykład była osoba, której musieliśmy kupować chleb, więc w pewnym momencie pomogliśmy znaleźć jej pracę, żeby nie uzależniała się od naszej pomocy, ale stała się samodzielna.

G.W.: – Dlatego dajemy możliwości, bo inaczej ludzie, którzy siedzą po domach, gnuśnieją, a to jest tragedia.

A jak wygląda sytuacja z 1%? Czy faktycznie ludzie przekazują ten 1% i jak to się przekłada na działania stowarzyszenia?

G.W.: – Muszę przyznać, że z roku na rok jest coraz większa świadomość osób przekazujących. Wymaga to też z naszej strony dużego zaangażowania. Potencjalnie do każdej osoby trzeba dotrzeć osobiście. Zarazem chciałbym podziękować wszystkim tym, co od kilku już lat przekazują nam pieniądze i wiemy, że można na nich liczyć.

E.W.: – Mamy tak wielu podopiecznych, że ten 1% nie wystarczy, ale na pewno pomaga.

A ilu mają Państwo podopiecznych?

E.W.: – W domach dziecka jest to 100 dzieci, a w stowarzyszeniu są 24 osoby.

Czyli osoby stowarzyszone, to również podopieczni stowarzyszenia?

E.W.: – Tak. Jest tak przede wszystkim dlatego, że nie chcemy tylko pomagać materialnie naszym członkom, ale również pragniemy ich zaangażować. Mamy z nimi stały kontakt, spotykamy się na zebraniach. Dzięki temu integrujemy się i stajemy się bardziej zżyci ze sobą. Duże organizacje pozarządowe pomagają zazwyczaj materialnie jednorazowo. Nas nie stać na to, aby komuś sfinansować operację za kilkanaście tysięcy. Staramy się w mniejszym kręgu i regionalnie wspierać się i integrować. Organizując chociażby dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny staramy się zebrać jak największą kwotę, aby sfinansować wyjazd naszym podopiecznym, ale oczekujemy od nich nawet minimalnego wkładu finansowego oraz zaangażowania.

Bierze Pani udział w cyklu szkoleń „Działalność gospodarcza i odpłatna w podmiotach ekonomii społecznej”, organizowanym przez RCWIP. Jakie ma Pani wrażenia i nadzieje związane z tymi szkoleniami?

E.W.: – Na razie byliśmy na dwóch szkoleniach. Na pewno pomoże to nam w zarządzaniu stowarzyszeniem, podejmowaniem decyzji czy rozwiązywaniem konfliktów. Poznałam tam też inne osoby zarządzające swoimi stowarzyszeniami. Mamy okazję do wymiany doświadczeń, a nawet nawiązaliśmy już z jednym stowarzyszeniem współpracę.

Czy w takim razie planujecie w ramach stowarzyszenia prowadzić działalność gospodarczą lub odpłatną?

E.W.: – Na razie chcemy zobaczyć i dowiedzieć się jak to działa prawnie od strony stowarzyszenia. Na uwadze mamy też to, żeby stworzyć miejsce, gdzie mogłyby odbywać się zajęcia z terapeutą, rehabilitantem, psychologiem czy logopedą. Niestety, na razie nie mamy pomieszczeń.

Na koniec jeszcze proszę mi powiedzieć, jakie macie Państwo plany i marzenia związane ze stowarzyszeniem?

E.W.: – Chcielibyśmy, aby powstał w Kątach Wrocławskich ośrodek terapeutyczno-rehabilitacyjny. Cichym marzeniem naszym jest, żeby kiedyś powstały tu spółdzielnie socjalnie, takie jak we Włoszech, które angażują osoby niepełnosprawne.

Oficjalna strona stowarzyszenia: http://www.stowarzyszeniekrzys.com.pl/

Zdjęcie pochodzi ze strony Stowarzyszenia i zostało udostępnione dzięki uprzejmości jego członków.

Stowarzyszenie "Krzyś" jest uczestnikiem Cyklu Edukacyjnego "Działalność gospodarcza i odpłatna w podmiotach ekonomii społecznej" realizowanego w ramach projektu "Wrocławskie Centrum Przesiębiorczości Społecznej". Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Spolecznego.

« Powrót do listy