Przejdź do treści strony

Zapominamy o prawach człowieka

19.06.2010 r.

We Wrocławiu mieszka najwięcej Ukraińców, następnie Białorusinów, Niemców, Koreańczyków, Japończyków, Ormian, Wietnamczyków, Kazachów, Rosjan, Chińczyków, Mongołów, Amerykanów. Wiele barw tworzy nasz świat, ale czy chcemy je widzieć...

Zapominamy o prawach człowieka

Czy w Polsce mamy wielu uchodźców?

Joanna Janiszewska:

W Polsce cudzoziemcem jest każdy, który do nas przebywa i nie ma naszego obywatelstwa. Imigrantów możemy podzielić na politycznych i ekonomicznych. Ci polityczni to właśnie uchodźcy i według definicji Konwencji Genewskiej z 1951 roku są to osoby, które ze względu na prześladowanie w swoim kraju (ze względu na przynależność do partii politycznej, ze względu na poglądy, na rasę, religię, przynależność do grupy społecznej)  zwracają się do bezpiecznego kraju o udzielenie im pomocy prawnej w formie statusu uchodźcy. Generalnie w Polsce sytuacja wygląda w ten sposób, że do naszych bram „puka” rocznie około 10-12 tyś osób i są to przeważnie osoby narodowości czeczeńskiej, które mają obywatelstwo rosyjskie, a ostatnio także Gruzini.

W momencie kiedy przybywają do Polski, zaraz na granicy muszą zadeklarować, że przybywają w tym celu i od razu są odsyłani do głównego Ośrodka recepcyjnego, który mieści się w Dębaku koło Podkowy Leśnej. Stamtąd są przydzielani do Ośrodków dla cudzoziemców oczekujących na status uchodźcy. We Wrocławiu nie ma takiego ośrodka, wiec tutaj mogą jedynie docierać osoby, które  już otrzymały status uchodźcy i po prostu przyjeżdżają organizować sobie życie.

W Polsce nie ma takiego programu, który w ogóle monitorowałby dalsze losy tych osób po otrzymaniu statusu uchodźcy.

Nikt nie interesuje się dalszym losem tych osób. Dlatego we Wrocławiu głównie możemy mówić o osobach, które należą do tej drugiej grupy. Są to imigranci ekonomiczni lub osoby, które przyjeżdżają tutaj po prostu ze względów osobistych.

Na jakie problemy natrafiają imigranci, kiedy zaczynają u nas nowe życie?

Przede wszystkim są to problemy prawne. Oni chcieliby przebywać tu legalnie. Ale jeśli chce się  zalegalizować pobyt trzeba mieć prawo do lokalu czy zameldowanie. Następnie trzeba udowodnić, że jest się w stanie utrzymać.

To jest błędne koło. Np. pracodawca mówi tak: Nie będę załatwiał zezwolenia na pracę dla Ciebie, bo nie masz jeszcze zameldowania. Ktoś inny mówi: Nie dostaniesz zameldowania, bo nie masz pracy. I tak w kółko. Kolejna bariera- to wszystko kosztuje. I karta pobytu i wydanie zezwolenia. Za wszystko to ci ludzie płacą.

Podstawową barierą jest też brak znajomości języka. Nie ma w Polsce bezpłatnej nauki języka dla obcokrajowców. Większość z tych osób chciałoby się uczyć języka polskiego, ale z tego co wiem w Studium Języka polskiego i Kultury Polskiej semestr kosztuje jakieś 1500 czy 2000.

Chodzą tam tylko menadżerowie dużych firm, których sponsoruje firma albo osoby, które rzeczywiście na to stać, które przyjeżdżają z dużym kapitałem. Bardzo przydatne byłyby bezpłatne lekcje języka polskiego, które byłyby otwarte, na które mógłby przyjść każdy.

Są to bariery, które bardzo trudno pokonać.

Dla wielu imigrantów nie do pokonania. Jakie to rodzi konsekwencje?

Ci ludzie są spychani na margines życia społecznego. Pojawia się kolejny problem, gdy muszą wysłać dzieci do szkoły. Dodatkowo dochodzi kwestia niewiedzy z ich strony, do czego mają prawo. Wielu rzeczy nie robią właśnie z braku wiedzy. I generalnie nasze stowarzyszenie jest odpowiedzią na brak pomocy ze strony, nie tylko prawnej, ale też III sektora. Bo jak wiemy w Polsce mamy dużo organizacji, które zajmują się sprawami uchodźców i imigrantów. Takie jak np. PAH, Amnesty International, Stowarzyszenie Jeden Świat, czy inne. Jest tych organizacji bardzo wiele, ale nie u nas we Wrocławiu. Wielu z nas działało po prostu osobno, jako człowiek – instytucja. Stąd pomysł, żeby powstała taka organizacja, która by się tym zajmowała.

Prowadziłam badania wśród imigrantów we Wrocławiu i przeprowadziłam 153 wywiady z osobami z 51 krajów i powiem tak: większość z tych osób nigdy nie korzystała z pomocy żadnej organizacji. Niektórzy mieli świadomość, że takie organizacje gdzieś tam istnieją, np. w Warszawie, ale nikt prawie nie zwracał się do nich o pomoc. Niektórzy udawali się indywidualnie, np. do prawnika, płacili dużo pieniędzy za te porady, choć one nie były czasami adekwatne do tego jak takie porady powinny wyglądać.

Dlaczego tak wielu imigrantów nie chce czy boi się szukać pomocy?

Te osoby bardzo często są nieświadome. Ale wynika to też z lęku, że robi się coś nielegalnie. Dużo osób, np. przyjechało do Polski legalnie, po czym nie potrafiło już zalegalizować tego pobytu dalej. I chcieliby wrócić do legalnego stanu, wiedząc, że żeby normalnie funkcjonować to jest to niezbędne. Ale takie osoby wiedzą że mają już ułożone życie w Polsce, mają tu mieszkanie, jakąś tam pracę i jakiś tam status. I w momencie gdyby zwróciliby się do urzędu to jest pierwsza obawa, że mogliby zostać deportowani. W Urzędzie Wojewódzkim udziela się porad prawnych i te osoby mogą się tam zwrócić. Aczkolwiek wcześniej bywały takie sytuacje, że np. straż graniczna łapała tych ludzi, kiedy przychodzili. Teraz już, jak mówi kierownik, pan Kaleta tak się nie zdarza. Nie ma takiej możliwości, żeby tak się zdarzyło. Ale strach przed reprezentantami władzy pozostał.

A Stowarzyszenie Nomada jest bliżej imigrantów?

Tak. Staramy się wychodzić do tych ludzi. Pierwsze nasze akcje były skierowane do tych imigrantów, którzy są w najgorszej sytuacji społeczno-ekonomicznej, czyli takich, którzy handlują na bazarach, np. na Świebodzkim. No i to były takie spotkania,  żeby ci ludzie się z nami oswoili, żeby zobaczyli, że my nie mamy złych intencji, że my chcemy poznać ich kulturę, chcemy rozmawiać z nimi, chcemy żeby się do nas zwracali. Powoli wchodzimy w te środowiska, z czego jestem bardzo zadowolona.

Ilu jest imigrantów we Wrocławiu?

Trudno powiedzieć. Jedyne dane, na które mogę się powołać to są dane z urzędu meldunkowego z Miasta Wrocławia. W grudniu 2008 roku zameldowanych we Wrocławiu było 3800 cudzoziemców. Myślę, że jest to liczba pięciokrotnie większa.

A co mówią imigranci o swoich kontaktach z nami Polakami?

Nie chciałabym generalizować. Są ludzie, którzy są bardzo otwarci, serdeczni, mili i imigranci, którzy takich Polaków spotkali mówią, że jesteśmy bardzo otwarci. Jednak dużo jest wypowiedzi, które podkreślają, że cudzoziemcy czują się dyskryminowani w Polsce, zwłaszcza jeśli są to osoby odmiennie rasowo. Wydaje mi się, że brak nam edukacji międzykulturowej, która powinna zacząć się już w przedszkolu. Że należało by mówić o tym, że ludzie są różni. Jesteśmy społeczeństwem w którym imigranci stanowią tylko 2 %, dlatego jesteśmy nieprzyzwyczajeni, że obok nas są ludzie skośnoocy, żółci, czarni. Mówi się, że Wrocław jest miastem otwartym, jest miastem wielokulturowym. Stwarza się taką wizytówkę, że jesteśmy miastem spotkań. Muszę powiedzieć, że w zderzeniu z rzeczywistością nie zawsze to tak ładnie wygląda.

Jak powinna wyglądać taka edukacja?

Przede wszystkim musimy mówić o integracji, nie o asymilacji. W przypadku asymilacji mówimy: możecie żyć w naszym kraju, ale musicie przyjąć nasze wzory, normy i obyczaje a o swoich zapomnieć. O polityce wielokulturowości możemy mówić tylko na przykładzie, np. Australii lat 70 czy Kanady lat 60. To jest taki model idealny do którego należałoby dążyć. Jest to pełne otwarcie się na inną kulturę, akceptacja jej i z drugiej strony brak takich uregulowań prawnych, które powodują, że ci ludzie są na gorszej pozycji. Tutaj ważna jest kwestia obywatelstwa. Bo np. wiele osób mówi,  że mimo iż mieszkają w Polsce po 20 lat i czują się bardziej Polakami niż obywatelami kraju, z którego pochodzą to obywatelstwo bardzo trudno jest im dostać. A ono jest drogą ku temu, żeby w pełni brać udział w życiu społecznym. Bo wtedy ma się wszelkie prawa jakie mają obywatele tego państwa.

Bez tego oni są zawsze na gorszej pozycji i będą zawsze mówić, że: my nie mamy możliwości partycypować w dobrach, w których wy możecie. Dlaczego?

Dlaczego społeczeństwo przyjmujące nie chce pewnych praw tym ludziom dać? I co zrobić, żeby było inaczej, żeby po prostu przyjąć tych ludzi z poszanowaniem ich wzorców kulturowych i całego bagażu doświadczeń.

Czy różnice kulturowe o których tak dużo się mówi są możliwe do pokonania?

To zawsze tak jest, że coś jest inne przez to, że jest obce i nieznane. Ale w momencie, gdy dochodzi do bezpośredniego zetknięcia się z obcą kulturą zaczynamy myśleć: „To też jest człowiek taki sam jak ja, ma takie same potrzeby jak ja, jest po prostu inaczej wychowany, ma inne normy kulturowe, inne zwyczaje, ale jest takim samym człowiekiem”. Potrzebne jest, żeby dochodziło do takich kontaktów. Podstawowym zadaniem takiej organizacji jak nasza jest to, żeby pokazywać ludziom, ze obok nich tez żyją ludzie, którzy mają jakieś potrzeby. I nie przyjechali tutaj, bo im się tak podoba, tylko po prostu dlatego, że w ich kraju jest albo wojna, albo taka sytuacja społeczno- ekonomiczna, która nie pozwala im spokojnie żyć. Ich dzieci nie chodzą do szkoły, bo tej szkoły nie ma, że nie mają wody, prądu, że nie mogą korzystać z tego, z czego korzystają normalne dzieci żyjące w normalnym społeczeństwie. Pokazać, że oni po prostu przyjechali z prośbą o pomoc, zobaczyć w nich człowieka potrzebującego a nie kogoś, kto przyjechał nas oszukiwać, okradać.

Istotne jest to o tyle, ze w mediach pojawia się bardzo dużo informacji, którą pokazują imigranta zawsze w cieniu przestępczej działalności. Zresztą nie tylko w mediach, ale i w przepisach oraz dyrektywach unijnych. Na przykład nowy program sztokholmski bardzo dużo zwraca uwagi na to, że imigrant to jest człowiek, który często nielegalnie przybywa, nielegalnie pracuje i podkreśla się powiązanie tematyki imigracyjnej z zagrożeniem terroryzmem.

Czyli bezpieczeństwo i prawa człowieka odeszły na bok a na pierwszym miejscu pojawiają się takie sprawy jak terroryzm i zagrożenie. I to jest tutaj bardzo niepokojąca sprawa, że w takich programach, gdzie powinno się zwracać uwagę na otwartość i na akceptację drugiego człowieka mówi się o czymś innym.

Jeżeli państwo postrzega imigranta jako przede wszystkim kogoś, kto nielegalnie przebywa i nielegalnie pracuje to przekłada się to też na to, jak postrzegają go mieszkańcy społeczności, w której imigranci żyją, prawda?

Jak najbardziej. Jeżeli pojawiają się nagłówki w gazetach, że fala imigrantów zalewa Warszawę to jest to oczywiście przerysowanie. W Polsce jest 2 % imigrantów. Jesteśmy bardzo monokulturowi i po prostu nie ma takiego zagrożenia.

Robiłam badania wśród imigrantów we Wrocławiu. Poruszyłam też ten problem (przestępczości) i zrobiłam to celowo, dlatego że tyle się o tym mówi. Chciałam zobaczyć, czy rzeczywiście ci ludzie funkcjonują w przestępczych strukturach. Na 153 osoby tylko o 3 osobach można powiedzieć, że to co robią, robią nielegalnie, choć niekoniecznie były w grupach przestępczych. Gdybym wzięła przypadkową grupę 153 Polaków to nie wiem, ilu z nich miały do czynienia z nielegalnym działaniami. Dlatego myślę jednak, że przestępczość to nie jest problem imigracji.

Jednak w europejskich programach (najpierw haskim, teraz sztokholmskim) cały czas się podkreśla zagrożenie terroryzmem i konieczność bezpieczeństwa, które musimy budować w Europie, czyli że musimy się zamykać przed napływem ludzi, bo oni mogą być dla nas zagrożeniem. Mało tego- powstała Agencja Frontex (Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich), która ma siedzibę w Warszawie i ma zadanie chronić granic Unii Europejskiej. Dochodzi do takich sytuacji, że agenci Frontexu, którzy wiedzą, kiedy na wodach terytorialnych krajów europejskich pojawiają się łodzie z ludźmi chcącymi przedostać się do Europy i którzy ryzykują życie, widząc, ze tam są kobiety w ciąży, są dzieci, zostawiają ich samym sobie. Tym sposobem mnóstwo ludzi po prostu tonie w wodach Morza Śródziemnego. Takie są działania w Unii Europejskiej, gdzie mówi się o prawach człowieka a gdzie traktuje się imigrantów nie jak ludzi.

Było wiele demonstracji różnych organizacji przeciwko takim działaniom, aczkolwiek nikt nie reaguje na tyle, żeby tę agencję skontrolować. Przedstawicielka Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców Laura Bondini wielokrotnie apelowała o to, że jeśli pojawią się na naszych wodach terytorialnych łodzie, to trzeba informować organizacje humanitarne, że one będą udzielały pomocy, jednak to pozostaje bez echa. Agencja Frontex, mieści się w Warszawie i Polacy są dumni, że są przedmurzem Europy, tak jak byli w średniowieczu.

Ja nie wiem, czy to jest powód do dumy.

To jest dla mnie najbardziej niepokojące, że godzą się na to ludzie, którzy reprezentują władzę.

To się wydaje bardzo naturalne, że ludzie, którzy w swoim kraju cierpią głód, są prześladowani czy po prostu nie mogą normalnie żyć, chcą stamtąd uciec.

Dlatego wiele osób ma bardzo duży problem, kiedy nie dostaje pozwolenia na pracę. Oni sprzedali cały swój dobytek w kraju, z którego pochodzą i przyjeżdżają tutaj. Kiedy nie dostają pozwolenia na pracę, albo kiedy pozwolenie nie zostaje przedłużone to oni czują, że nie mają możliwości powrotu do tego kraju, z którego przyjechali, że tam już na nich nic nie czeka. Gdyby tak z bardziej ludzkim spojrzeniem patrzeć na te sprawy, nie tak bardzo formalnie i biurokratycznie i po prostu pozwolić im zostać legalnie, to oni wtedy pracowaliby i nie byłoby żadnych problemów. Natomiast państwo samo spycha ich do szarej strefy.

Joanna Janiszewska- doktorantka ostatniego roku na Wydziale Nauk Społecznych w Instytucie Socjologii we Wrocławiu.

Tytuł jej pracy doktorskiej: „Imigranci we Wrocławiu. Życie na pograniczu dwóch społeczności”.

W ramach swojej pracy prowadziła badania nad imigrantami pochodzących z różnych kręgów kulturowych. Badania zostały przeprowadzone w latach 2008-2010 w ramach otrzymanego grantu ministerialnego.

Jest jedną z osób współtworzących Stowarzyszenie Nomada zajmującego się pomocą imigrantom i promocją idei wielokulturowości oraz edukacji międzykulturowej.

zdjęcie pochodzi ze strony:

http://afryka.org/index.php?showNewsPlus=2439

Stowarzyszenie na Rzecz Integracji Społeczeństwa Wielokulturowego "Nomada" powstało w roku 2009 r. Działa m.in. w obronie mniejszości narodowych oraz uchodźców, imigrantów i innych grup wykluczonych społecznie.
www: http://www.nomada.info.pl/

autorki: Sandra Tomaszewska, Dominika Chylińska

« Powrót do listy